Račí údolí – spacerem przez jawornickie lasy

Tagi

, , , , , , , , ,

Dolina Raków (Račí údolí) to idealne miejsce na krótki, weekendowy spacer. Proponowana przeze mnie pętla zaczyna się w malowniczym miasteczku Javorník, położonym kilka kilometrów od polskiej granicy, na historycznym Śląsku (księstwo nyskie). Miasto słynie z zamku Janowa Góra (Jánský Vrch), będącym do 1945 r. letnią rezydencją biskupów wrocławskich, którzy od połowy XVIII w. często przebywali tutaj, zarządzając diecezją z habsburskich Czech podczas konfliktów z władzą pruską. Jednak Javorník to nie tylko zamek, ale i piękne tereny spacerowe, rozciągające się w zarządzanych dzisiaj przez arcybiskupstwo ołomunieckie lasach, które zostały odzyskane przez kościół w wyniku restytucji odebranych w okresie komunistycznym dóbr.

Czytaj dalej

Ścieżka Białej Opawy – jedno z najpiękniejszych miejsc w Sudetach

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Jednym z najlepszych wspomnień zeszłorocznego lata jest dla mnie wyprawa szlakiem Białej Opawy (Naučná stezka Bílá Opava) na Pradziada (Praděd, 1491 m n.p.m.), najwyższą górę wschodnich Sudetów. Jest to niewątpliwie jeden z najpiękniejszych szlaków turystycznych nie tylko w Jesenikach, ale i całej Republice Czeskiej.

Czytaj dalej

Wzdłuż Orlicy na dwóch kołach

Tagi

, , , , , , , , ,

Jeżdżąc pociągiem do Czech wielokrotnie przemierzałem szlak kolejowy (Pardubice -) Choceň – Ústí nad Orlicí – Letohrad – Lichkov (- Międzylesie). Linia ta przecina Pogórze Orlickie, malowniczo wijąc się wzdłuż wód rzeki Orlicy. W miesiącach letnich z okien pociągu zaobserwować można tłumy rowerzystów pokonujących szlak rowerowy biegnący na długich odcinkach równolegle do linii i rzeki. Już na pierwszy rzut oka rzuca się dobrej jakości infrastruktura – wyasfaltowane podłoże idealne do rekreacyjnej jazdy oraz rozmieszczone co jakiś czas kioski z piwem. Wizja przejechania się tą trasą kusiła mnie od kilku lat, w końcu udało znaleźć się dobry moment i ekipę (trzyosobową) do zrealizowania tego planu.

Czytaj dalej

Południowe Czechy z kajaka: Otava

Tagi

, , , , ,

Spływy po czeskich rzekach stają się powoli naszą tradycją na rozpoczęcie lata. Po Sazavie (2016) i Lužnicy (2018) przyszedł czas na kolejną południowoczeską rzekę – Otavę. Dlaczego tam? Nie było w tym jakiejś większej filozofii… rzekę obsługuje wypożyczalnia Samba, z którą wcześniej mieliśmy dobre doświadczenia, całość nadaje się na sześć dni spływu, no i na Otavie nie ma problemów z poziomem wody, co było największym mankamentem na zeszłorocznej Lužnicy. W tym roku (*tekst powstał w 2019 r.) ogólnie sytuacja rysowała się lepiej niż w 2018, chociaż nasz wyjazd poprzedzały dni bardzo upalne i suche, to śnieżna zima i dość deszczowa wiosna zapewniły stabilny poziom rzeki. Mankamenty? Po pierwsze jest to dość daleko z Polski, z Wrocławia do miejsca startu (Sušice) jest ponad 400 kilometrów, po drugie rzeka ma opinię dobrej dla rodzin z dziećmi i początkujących, oczywiście jesteśmy nadal początkujący (poza najstarszym uczestnikiem wyjazdu, który od kilkunastu lat rokrocznie uczestniczy w spływach), ale obawialiśmy się, że będzie dość nudno, co okazało się nieprawdą. Cały, dostępny w okresie letnim, odcinek rzeki to niewiele ponad 70 kilometrów, także nie trzeba narzucać sobie dużego tempa, aby go przepłynąć.

Czytaj dalej

Morawski Kras bez krasu (ale z krasą), cz. 2: Rájec nad Svitavou – Lysice – Kunštát – Letovice

Tagi

, , , , , , , , , ,

Czas na ciąg dalszy naszej podróży przez Morawski Kras (część pierwszą znajdziecie tutaj).

2. Pałac Rájec nad Svitavou
Aby trafić do tego obiektu musimy kierować się do miejscowości Rájec-Jestřebí, sennego miasteczka liczącego ok. 3,5 tysiąca mieszkańców, do którego, chociaż nie zatrzymują się tam pociągi pospieszne, dotarcie osobówkami nie jest żadnym problemem. W samej miejscowości nie ma za wielu ciekawych miejsc (poza pałacem), sprawia raczej wrażenie dużej wsi, która rozrosła się wokół majątku szlacheckiego.

Sam pałac natomiast jest prawdziwą architektoniczną perłą, łączącą styl rokokowy z neoklasycyzmem (jest to jedyny tego typu obiekt na Morawach). Od połowy XVIII w. rezydencja należała do rodu Salmów, zatrudnili oni francuskiego architekta Isidora Amanda Canavela, któremu zawdzięczamy dzisiejszy wygląd pałacu. Od zakończenia drugiej wojny światowej, po konfiskacie, pełni on funkcje muzealne, a w środku jest co oglądać. Wystrój jest bogaty, sale reprezentacyjne urządzone z przepychem, chociaż w dość ciemnych barwach (pierwotne jasne, kwiatowe dekoracje zostały zastąpione bardziej stonowanymi barwami, co widać na odkrywkach w sali balowej). Charakteru obiektowi dodaje także nieco podniszczona elewacja oraz stary dach, jednak obecnie trwa jego remont i w perspektywie paru lat fasada odzyska dawny blask. Czytaj dalej

Morawski Kras bez krasu (ale z krasą), cz. 1: Boskovice

Tagi

, , , , , , , , ,

Kraj południowomorawski ze stolicą w Brnie to jedno z centrów turystycznych Republiki Czeskiej, co roku zjeżdżają tam miliony turystów, także z Polski, aby podziwiać piękną stolicę Moraw, sielskie krajobrazy pagórków pokrytych winnicami, południe ze Znojmem, Mikulovem czy wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO zespołem pałacowo-krajobrazowym Lednicko-valtický areál. W odbywającej się co roku ankiecie Kraj mého srdce (https://www.kampocesku.cz/anketa), w której wybiera się najciekawszy turystycznie region w dziesięciu kategoriach, za miniony rok kraj południowomorawski wygrał w pięciu, a w sumie w dziewięciu znalazł się na podium!

Specjalne miejsce na mapie regionu zajmuje Morawski Kras, czyli jeden z najpopularniejszych (i najpiękniejszych) obszarów geologicznych w całej Europie środkowej. Szczególnym uwielbieniem turyści darzą Przepaść Macocha i Jaskinię Punkevni, do której o bilety trzeba starać się z wyprzedzeniem, a na miejscu można kupić wszelkiego rodzaju bzdurne pamiątki (niektóre rodem z lat 90., jak przesypujące się obrazki), płacąc za nie w złotówkach. O wymienionych wcześniej atrakcjach słyszał prawie każdy, jednak region turystyczny Morawskiego Krasu, który rozciąga się na cały powiat (okres) Blansko aż roi się od ciekawych (dla miłośników historii i architektury) miejsc, które warto zobaczyć, a nie są tak popularne wśród turystów. Pozwoliłem sobie wypisać pięć według mnie wartych odwiedzenia miejscowości:

1. Boskovice Czytaj dalej

Mapa ścierna Czeskiej Republiki Deluxe – recenzja

Tagi

, , ,

W ostatnich latach wzrasta popularność map-zdrapek, na których można oznaczać swoje podboje turystyczne. Najłatwiej znaleźć oczywiście mapę świata lub Europy,  z czasem zaczęły pojawiać się bardziej regionalne opracowania krajów czy pasm górskich. Ze względu na swoje zainteresowania od jakiegoś czasu luźno rozglądałem się za edycją czeską, na polskich stronach bez efektu. Aż jakiś czas temu wyskoczyła mi reklama strony z prezentami Giftio, a dokładniej mapy zdrapki Polski. Ponieważ wyglądała ona ciekawie graficznie chciałem zapoznać się z ofertą firmy i tam odkryłem „Mapę ścierną Czeskiej Republiki Deluxe XL” :).

Czytaj dalej

Do Krnova tylko w sezonie turystycznym…

Tagi

, , , , , , ,

Wyjazdy „majówkowe” mają swoją specyficzną atmosferę. Pierwszy Maja wyznacza w zasadzie początek sezonu turystycznego, a każdy podróżnik jest już spragniony pięknej pogody i zwiedzania różnych obiektów historycznych. Kilkumiesięczna przerwa jest przeważnie wymuszona niedostępnością zabytków, w Republice Czeskiej większość z nich jest zamknięta od października do kwietnia, wyjątkiem są obiekty w dużych miastach i te szczególnie popularne.

No i tak się zdarzyło rok temu, że sezon turystyczny zaczynaliśmy wycieczką na tzw. Śląsk Czeski, a dokładniej w rejon dwóch dawnych książęcych miast: Opavy i Krnova (pol. Karniowa). Na pierwszy ogień poszedł Krnov – niewielkie miasto położone dosłownie na samej (sztucznie wytyczonej w połowie XVIII w.) granicy, oddzielającej obecnie czeski kraj morawsko-śląski od polskiego województwa opolskiego. Chociaż nie był to nigdy wiodący ośrodek miejski, nawet w skali Górnego Śląska, to dzięki swojej historii, posiada sporo zabytków. Taka jest charakterystyka miast książęcych, w których miejscowy władca, dbając o swój prestiż, fundował kościoły, klasztory czy rozbudowywał swoją siedzibę. Po utraceniu władzy przez lokalnych książąt piastowskich z linii raciborskiej, ziemią karniowską zarządzał najpierw kandydat do Korony Świętego Wacława, król Węgier, Maciej Korwin. Po nim władzę objął król czeski Ludwik Jagiellończyk, który sprzedał księstwo Hohenzollernom. Pochodzący z Brandenburgii ród wiódł prym jeśli chodzi o wprowadzanie reformacji na Śląsku, ale i działania skierowane przeciw katolickim Habsburgom, którzy od bitwy pod Mohaczem (1526) zaczęli rządzić w Królestwie Czech. W czasie wojny trzydziestoletniej Habsburgowie dopięli swego i usunęli Hohenzollernów z Krnova, a rodem książęcym ustanowili niewiele znaczących wówczas Liechtensteinów, którzy do dziś posiadają własne państewko w sercu Europy. To właśnie ten ród przez całą nowożytność nadawał ton rozwojowi kulturalnemu Krnova i okolic, chociaż z czasem ich najważniejszym czeskim gniazdem zostały pałace w Lednicach i Valticach na południowym krańcu Moraw, to aż do 1945 r. posiadali majątki na ziemi śląskiej, której losem żywo się interesowali.

Spacerkiem po Krnovie Czytaj dalej

Wodospad Mumlawy – perła Harrachova

Tagi

, , , , , , ,

O wodospadzie Mumlawy napisano już w sieci wiele. Jest to niewątpliwie jedna z największych atrakcji Harrachova, dla Czechów miejsce kultowe, tak jak wodospad Szklarki czy Kamieńczyka dla polskich Sudetów. Obowiązkowy punkt wycieczek mieści się przy niebieskim szlaku turystycznym, który znajduje się w większości zestawień najpiękniejszych tras pieszych w Karkonoszach. Stąd też dowiedziałem się o tym miejscu kilka lat temu, ponadto obrazki z Mumlawy były przewodnim motywem jednego z odcinków bardzo ciekawego programu Hranice bez hranic realizowanego przez TVP Wrocław oraz TS Ostrava (do obejrzenia tutaj..)

Wiele razy planowałem się wybrać tam na wycieczkę, ale nigdy się nie udawało – z Harrachovem mi jakoś nie po drodze, po części też ze względu na peryferyjne położenie stacji kolejowej. Szczęśliwie i w sumie przez przypadek udało się zaliczyć tę atrakcję w zeszłym tygodniu. Moje szczęście (w nieszczęściu) polegało na tym, że na odcinku Szklarska Poręba Górna – Tanvald kursowała autobusowa komunikacja zastępcza, a autobus zatrzymywał się bliżej centrum, pod muzeum szkła. No i akurat w piątek wracałem z Jablonca nad Nysą i szukając atrakcji, mając wolne cztery godziny, postanowiliśmy odwiedzić ten piękny i słynny wodospad.

Zaplanowaliśmy szybki marsz z Harrachova do Szklarskiej Poręby. W mieście skierowaliśmy się na niebieski szlak, który jest dobrze oznakowany. Z Harrachova do głównego wodospadu jest ok. 2,5 kilometra. Trasa jest delikatnie nachylona, wylana asfaltem i łatwa do przejścia. W zasadzie wszyscy turyści kierują się w tym kierunku, można też podjechać spalinową ciuchcią ;). Wodospad ogląda się z mostku, ale można też po kamieniach podejść bliżej. Ze względu na popularność miejsca ciężko jest zrobić zdjęcie bez ludzi, trzeba się uzbroić w cierpliwość, ale po chwili czekania można trafić w odpowiedni moment. Na miejscu jest też bufet. Czy warto? Zdecydowanie tak. Chociaż poziom wody z powodu suszy jest raczej niski to wodospad prezentuje się dość okazale i przede wszystkim malowniczo. Szczerze mówiąc na fotografiach wygląda raczej niepozornie, spodziewałem się, że będzie dwa razy niższy niż był w rzeczywistości, a liczy sobie 12 metrów.

 

Co dalej? Czytaj dalej

Wzdłuż Srebrnego Potoku na najwyższy szczyt Gór Złotych

Tagi

, , , , , , , , , ,

Góry Złote (Rychlebské hory, niem. Reichensteiner Gebirge) od wieków słynęły z wydobycia złota oraz innych dóbr ziemi, o czym świadczy także dzisiejsze czeskie nazewnictwo, nawiązujące często do kruszców oraz skał. Tereny dawnego księstwa biskupów wrocławskich, którego południowa część pozostała po 1741 r. przy Królestwie Czech, posiadają wiele atrakcji turystycznych, a nie są zarazem tak oblegane jak Karkonosze czy skalne miasta, stąd stanowią atrakcyjny cel krótkich wypadów przede wszystkim dla mieszkańców woj. opolskiego, co od razu da się zauważyć po tablicach rejestracyjnych. Dzisiaj postanowiłem zaproponować malowniczy spacer na najwyższy szczyt Gór Złotych – Smrek (cz. Smrk, zależnie od źródeł 1125 – 1127 m n.p.m.). Wybrany przeze mnie szlak jest z jednej strony mało uczęszczany, a z drugiej łatwy i nadaje się także na dłuższy spacer z dziećmi, dla osób o gorszej kondycji czy rowerzystów mających zapał do pokonania kilkunastu kilometrów podjazdu.

Czytaj dalej